Chorwacjo witaj

CHORWACJO WITAJ!

Po ciężkim tygodniu pakowania, sprzątania, wyrzucania niepotrzebnych rzeczy (których mieszkając w Warszawie uzbierało się naprawdę dużo) byłam gotowa do wyjazdu. Zmęczona, a jednocześnie pełna optymizmu i radości, że następnego dnia ruszę w świat, padłam na łóżko i zasnęłam w ciągu minuty.
8:28 wczorajszego dnia przywitałam Chorwację. Uczucie – trochę niepokoju i obaw, trochę smutku, że rodzina i przyjaciele zostali daleko, trochę strachu przed nieznanym.

Ale ja mimo wszystko pełna entuzjazmu i wiary w to, że będzie dobrze! Wpatrzona w napis „Dobro došli”, ściskająca rękę osoby, którą kocham przekroczyłam chorwacką granicę. Przywitało mnie gorące słońce, które po godzinie przegrało bitwę z deszczowymi chmurami i silnym wiatrem – czyli typowa chorwacka zima.

Podróż przebiegła spokojnie i bez żadnych niespodzianek. Przed wieczorem dotarliśmy do Bola. Kolacja i do łóżka spać, na więcej nie było siły. Cała noc w drodze jednak robi swoje.

Dzisiejszy dzień minął mi na rozpakowywaniu walizek i układaniu rzeczy. Nie odmówiłam sobie jednak małego spaceru nad morze. Muszę przyznać, że o tej porze roku wygląda zupełnie inaczej niż w okresie letnim. Jugo, czyli wiatr nadciągający z północnego wschodu, powoduje, że morze jest mocno wzburzone i ma ciemny, ponury kolor. Brak turystów dookoła, zgiełku i hałasu to całkowicie inny obraz, niż ten, który zapamiętałam z wakacji. Takiej Chorwacji jeszcze nie widziałam i nie znałam.

Pierwsza myśl:Hmm… zapowiada się bardzo ciekawie”!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

1 × pięć =