Rozterki emigrantki, czyli życie pomiędzy Polską a Chorwacją

Jedni mi zazdroszczą, mówiąc „ale Ci dobrze, że mieszkasz w tak pięknym kraju, masz Chorwację na wyciągnięcie ręki”. Drudzy podziwiają komentując „ja bym nigdy nie potrafił/a mieszkać za granicą. Ty to jesteś odważna”. Jeszcze niektórzy pytają „nie tęsknisz za domem, za przyjaciółmi, za Warszawą?”. Są też osoby, które same sobie komentują mój wyjazd „ta to ma dopiero ciężko, tak daleko pojechała, żyje bez najbliższych, nie wiadomo co ona tam robi”.
Wszystkim tym osobom muszę przyznać rację. W każdym z tych zdań jest trochę prawdy. Chorwacja piękna! Gdy wstaję rano i wyglądając z tarasu widzę Adriatyk, oliwki i cyprysy, to mimo upływu czasu nadal ten widok mnie zachwyca i uspokaja. Rzeczywiście możecie mi zazdrościć, że mam Chorwację na wyciągnięcie ręki.
Co do odwagi, tak miałam jej dużo żeby spakować walizki i rozpocząć życie w innym kraju. Ale odwagę to ja chyba zawsze w sobie miałam i raczej należę do tych osób co częściej mówią „tak” niż „nie” na wszelkie życiowe propozycje.
Za Polską oczywiście, że tęsknię. Tęsknię za rodziną, za domem. Tęsknię za przyjaciółmi i dawnym życiem w Warszawie. Za swoimi miejscami, wydeptanymi ścieżkami. I chyba nie ma takiego dnia w moim życiu w którym chociaż przez chwilę nie wróciłabym myślami do tamtych czasów.
Co do osób czwartych powiem, że łatwo nie jest, to racja, może nawet i ciężko. Są dni zwątpienia i radości. Szczęści i smutku. Tęsknoty i nostalgii. Ale czyż każdy z nas nie ma takich dni w swoim życiu? Czy nie mamy tak, że analizujemy, zastanawiamy się, wspominamy? Czy to są rozterki emigrantki czy też każdego człowieka? 

Tak więc staram się patrzeć przed siebie i jak najmniej odkręcać do tyłu. Idę ciągle do przodu ciesząc się każdym dniem w cudownej Chorwacji. I wszystkim Wam powiem, że jestem szczęśliwa, że życie na emigracji jest fajne i uczy wiele nowego, otwierając nowe możliwości i nowe do wydeptania ścieżki. A wszystko co nowe i niepoznane jest o wiele ciekawsze niż to, co utarte i monotonne.
Póki co pozdrawiam Was z Polski. Od kilku tygodni jestem w domu, jestem w Warszawie, jestem z najbliższymi. Rodzinny czas. Czas wielu radości i uśmiechu. Czas, który pochłaniam całym ciałem i duszą. Ładuję baterię bo już za chwilę ponownie pakuję walizkę, wskakuję do samolotu i wracam do Chorwacji. Bo nie można żyć w dwóch miejscach naraz, ale można je umiejętnie połączyć – sercem!

Rozterki emigrantki

 Ciałem w Chorwacji, sercem w Polsce 🙂 

4 Comments

  1. Ewa

    I w sąsiednim mieście można przecież tęsknić za domem… Jeśli ma się w sobie odwagę i potrzebę bycia w tym drugim miejscu, jest to do pogodzenia 🙂
    Od czasu, jak zaczęłam czytać Twojego bloga, zastanawiam się: dlaczego Chorwacja? Mam na myśli: uczyłaś się języka, bywałaś tam czy Chorwacja przyciągnęła Cię do siebie inaczej? 🙂

    Reply
    1. ewelina.sadura (Post author)

      Pierwsza była miłość do Chorwata. Później narodziła się miłość do Chorwacji 🙂

      Reply
      1. Natalia

        Evelinka proszę o kontak mam pare pytań 🙂

        Reply
  2. Jack

    Bardziej bym zazdrościł niż tęsknił . Lucky You.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 3 =