Lany poniedziałek

Bol

Święta, święta i po świętach. Na stole było kolorowo i pysznie. Teraz z pełnym brzuchem ciężko się poruszać. Moje poranne bieganie przez tydzień odeszło w niepamięć. Trzeba z powrotem się zmobilizować i wypocić trochę kalorii uzbieranych podczas Wielkanocy. I ciągle jeszcze w moich planach jest Pražnica. Czekam tylko na słoneczną pogodę i wskakuję na rower.

Z tego co mówią w telewizji to ten tydzień zapowiada się pochmurny i chłodny 🙁 Ciekawe, bo jeszcze wczoraj dogrzewało słońce a dzisiaj od rana deszcz. Tylko od czasu do czasu przebijają się małe promyki słońca. Lany poniedziałek w pełni! A taką miałam nieodpartą ochotę (zupełnie niechcący) popchnąć mojego chłopaka do morza. Pogoda jednak zrobiła swoje.
Cieszę się więc, że wczoraj spędziłam jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu i ciepłą pogodę wykorzystałam maksymalnie. Mały spacer w stronę miasteczku pozwolił na rozruszanie się po sycącym świątecznym śniadaniu. Daleko jednak nie zaszłam. Przypływający z wyspy Hvar katamaran zatrzymał mnie na dłuższą chwilę w porcie. Obserwowanie nadpływających statków, małych prywatnych łódek, tego co dzieje się na morzu pochłonęło mnie na dobre. Postanowiłam także, że w najbliższym czasie popłynę do Splitu. Połączenie jest dość dobre, gdyż katamaran odpływa z Bola wcześnie rano a wraca po 17.00. Będę więc miała wystarczająco czasu żeby bez pośpiechu pozwiedzać zakątki Splitu.

Lany poniedziałek

Lany poniedziałek

Lany poniedziałek

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 − four =